Monday, September 23, 2024

Szybkie teksty w szybkich czasach

Szybkie recepty, proste rozwiązania, krótkie hasła świata insta dusznej duchow(at)ości , które nic tylko otrzepać ręce i pozamiatane. A z drugiej strony tych haseł  stoją nieraz bardzo skomplikowane i złożone historie. Przerażają mnie tak samo jak terapeuci i oświeceni objawiacze życiowych prawd ,którzy po jedynym warsztacie terapeutycznym zakładają insta z mądrościami i robią długie live na temat dojścia do poziomu ostatecznego objawienia - istnieje takie -serio?  

Uważam że są niezwykle niebezpieczne dla osób szczególnie tych, które nie przeszły terapii, być moze ich na nią nie stać , nie są świadome  procesów w sobie i sięgają do dostępnego wszędzie świata rozwoju. A tam hasła takie jak : wszystko jest po coś , za absolutnie wszystkie zdarzenia jesteś odpowiedzialny tylko Ty, wszystko w świecie jest znakiem dla Ciebie, wszystko co się pojawia w Twoim życiu Ty kreujesz. Czy to dobre hasła dla młodej kobiety, która właśnie straciła dziecko na które tak czekała ? Czy to dobre hasła dla dziewczyny ,która zostala wykorzystana seksualnie w młodości  czy to dobre hasła dla osoby która dowiedziała się że jest ciężko chora ? Czy to może są hasła, ktore pogłębiają poczucie winy w osobach, które mimo, że czują się często ofiarami zdarzeń żyją też często  w poczuciu winy za te zdarzenia, te hasła pogłębiają przecież najtrudniejsze procesy które dzieją się w nich. Jestem odpowiedzialna/y za to co się stało ? To ja to wykreowałam w swoim życiu ? Te teksty pięknie brzmią w kontekście do kreowania naszej rzeczywistości w piękny sposób, a więc biorą pod uwagę tylko jeden biegun życia ale przecież nie na wszystko mamy wpływ, a nasze światy się przeplatają. Przerażają mnie ponieważ zawsze miałam takie poczucie, że to praca odpowiedzialna tak samo jak praca chirurga na otwartym organizmie, z tą różnicą, że tu są emocje, uczucia, traumy, a do tego potrzeba złożonej głębokiej pracy latami i ogromnie szerokich umiejętności. Do każdego tego typu tekstu powinien być tekst wyjaśniający jak w ulotce do leku bo te teksty to szybkie uśmierzające pastylki na szybkie czasy, a nie coś co jest zgodne z życiem rzeczywistym bo są traktowane bardzo jednostronnie i zamykają to co powinno pozostać w otwartości .  

Saturday, September 14, 2024

PKS DO ZAKOPANEGO

 Jak znalazłam się w górach ? 

Do dziś pamiętam jak idziemy poboczem pare kilometrów, z dwoma górskimi plecakami, a nogi mamy całe zielone od trawy. Te dwa plecaki to był cały Nasz Dom. 

Przyjechałyśmy tu PKS em z Łodzi, która wyrwała nas bezlitośnie z butów. 

Mama prowadziła w Łodzi aptekę, ja byłam w klasie maturalnej, miałyśmy własnościowe 3 pokojowe mieszkanie, ja zajarana fotografią szykująca się do egzaminów w szkole filmowej . Iluzoryczna pewność jutra.  I przyszedł ten dzień, właściciele kamienicy, w której wynajmowana była apteka zmienili się na „ludzi z miasta”,  kazali się wynieść w ciągu tygodnia z apteki, umowy przestały obowiązywać w momencie kiedy stwierdzili, że znajdą mnie i urwa mi głowę jeśli będziemy podskakiwać, a do matki zwracali się bezosobowo, „na zobacz na to jak się to zachowuje, panikuje. „ Nasze mieszkanie trzeba było sprzedać w tempie ekspresowym bo ludzie z miasta cisnęli na oddanie czynszu, a zatowarowanie trzeba było opłacić. 

Tak w ciągu 2 tygodni zostałyśmy z niczym. Tu mama dostała udaru, przestała wiedzieć na oczy. Przyjął nas mój ojciec do swojego mieszkania, z którego parę miesięcy później też zostaliśmy wyrzuceni za nieopłacone rachunki bo nie było z czego płacić . Ja w klasie maturalnej robiłam sesję fotograficzne dla firm rajstopowych, które do dziś są na rynku , żeby mieć dosłownie na chleb bo często był i z tym problem, że nie było co zjeść , a zimą spaliśmy w kurtach bo nie było ogrzewania . W mieszkaniu ojca nie dość, że zmienili zamki to okradli nas ze wszystkiego co mieliśmy . Mama przeglądając gazetę powiedziała : słuchaj tutaj jest praca dla farmaceuty z mieszkaniem w górach, to nasza jedyna szansa. zadzwoniła i pojechałyśmy z dwoma plecakami, które były całym naszym domem.  

Boże jaka to była ulga ten nasz kawałek podłogi , z kibla widok na Babią, własny kąt. Stąd już pojechałam na egzamin do szkoły filmowej gdzie zemdlałam z tych wszystkich emocji na egzaminach i tyle mnie tam widzieli. Dostałam się do Praskiej Szkoły Filmowej ale ponieważ sytuacja była beznadziejna finansowo to nie pojechałam tam. 

Po jakimś czasie właściciel mieszkania przynależącego do apteki stwierdził, że jego córka chce tam wrócić, i zrobiliśmy przeprowadzkę z dnia na dzień do mieszkania gminnego (z materacem na dachu, który spadał po drodze do rowów) ,w naszym nowym miejscu  nie było nic oprócz dwupalnikowej kuchenki elektrycznej  i zdezelowanej lodówki , znów miałyśmy dwa plecaki jeden materac i koc, a mieszkanie było tak straszne, bez podłóg, sypiące się ściany, że usiadłyśmy na podłodze i płakałyśmy całą noc  ale nie było już dokąd wracać, trzeba było tu zostać, powoli rok po roku przywoziłam z Łodzi PKS-em meble za grosze z wyprzedaży i jakoś się robiło powoli domowo, coś było przynajmniej oprócz gołego materaca . 

Jak przyjeżdżasz obcy w góry i na dodatek z miasta i jeszcze z niewiadomo jaką historią nie zostaniesz szybko przyjęty, muszą Cię tam obejrzeć, poobserwować, i albo zostaniesz w jakimś stopniu przyjęty albo w ogóle.  Do dziś mimo, że minęło 18 lat trudno mi się przebić przez hermetyczność Podhala ale mam tam paru cudownych przyjaciół, z którymi przeszłam piękne duchowe ścieżki, takich prawdziwych od serca, z którymi o każdej porze możemy na siebie liczyć. Góry dały mi niesamowity dystans do życia, do spraw błahych, do miejskiego blichtru i bufonady, która nie wiele mnie obchodzi i w duchu śmieszy. Moja mama z kolei nie wyobraża sobie życia gdzie indziej niż tam, mam wrażenie, że góralskość w nią wrosła, mało kto chce wierzyć,  że nie jest góralką.  Góry mnie zmieniły, góry mnie utwardziły. Jeżdżę tam gdy gubię swoją wolność i oddalam się od siebie , wracam stamtąd z poukładanym sercem i głową i swoją wolnością . Gdyby nie one nie było by mojej wspaniałej córki, duchowej ścieżki na którą wstąpiłam, pięknych ludzi których poznałam.

Jeśli nie wyrwałoby nas wtedy z butów nie byłabym człowiekiem  o tej samej sile, jestem dumna z siebie jaka ścieżkę przeszłam, i jaką siłę mogę przekazywać swojej córce.