Zasypiałam i nagle przyszła do mnie wesoła wizja małych zielonych skrzatów skaczących po łóżku i przebłysneła mi myśl że być może wszystko co widzimy to tylko wąski strumień naszej zawężonej percepcji , którą ukształtowalismy tak by to poczucie podstawowe - bezpieczeństwa mieścić w nazwach alfabetu mieszczących się w od A do Z, jako gatunek ludzki od tysięcy lat bo mam wątpliwość czy od początku istnienia - genetycznie tak zostaliśmy uwarunkowani czy raczej sami się uwarunkowalismy, a zdeterminowało to- strach, lęk i silna chęć przetrwania.. Widzimy to wszystko w zawężonym spektrum logicznej układanki, w której wszystko określone jest jako nazwane elementy o konkretnym kształcie lub porównywaniu do innych kształtów. Gdybyśmy rozszerzyli spektrum do niebadanego, nienazwanego pewnie zaczęło by się rozpuszczać nasze ego , intuicja wzięłaby górę i mniej i coraz mniej mówiło by się głośno o sprawach ducha - nie nadając mu imienia bo nie mielibyśmy już takiej potrzeby.
Mam jednoczenie wrazenie ze wszystko nabiera na dosłowności w ostatnim czasie, bardzo niewiele spotykam abstrakcji, międzysłów i międzyrzeczy, które pozostawiają tą fantastyczną przestrzeń do własnego, niezależnego namysłu..